CZAS DLA MAMY

CZAS DLA MAMY

Tak już mamy, że najpierw pragniemy rodziny, dzieci i jesteśmy tym pochłonięte bez reszty. Cieszymy się, ale też przeżywamy rozterki. Jesteśmy w biegu praca, dom, dzieci, mąż i tak w kółko. A my? Kiedy zdamy sobie sprawę, że dla nas nie ma czasu, nasza frustracja narasta. Kurcze, a ja, a czas dla mnie? W pewnym momencie osiągamy kompromis – mamy czas dla siebie, udało się nam zadbać o włosy, figurę, nawet poczytać książkę.  Jesteśmy z siebie zadowolone, ale czy nadal szczęśliwe? Co z naszym związkiem? Jakie mamy relacje? Jeżeli macie partnerów, którzy dbają o Was, o Wasze samopoczucie, którzy umieją postawić siebie na drugim miejscu – gratuluję, ale podejrzewam, że drugie tyle będzie miało facetów, którzy tylko od czasu do czasu zorientują się, że żona, to nie tylko instytucja. Musimy więc częściej radzić sobie same. Kobieta ma „syndrom gniazda” – najpierw musi mieć wokół siebie poukładane, a potem może zająć się samą sobą. Co w tym pomaga? – Napewno wspierający partner, ale jeśli z tym kulawo, to pomoże pewien schemat. Kawałek kartki i ołówek do rozpisania czynności, które musimy zrobić:

– pierwsze primo – to co musimy;

– drugie primo – to co powinniśmy;

– trzecie primo – to co chciałybyśmy zrobić.

Zaczynamy od obowiązków, od tego co nikt za nas nie zrobi – niestety. To co chciałybyśmy i co powinniśmy mogą się pokrywać np: godzinę popołudniu spędzam z dzieckiem – i powinniśmy i napewno chcemy. Jeżeli tych czynności jest dużo i nie zmieszczą się w jeden dzień, podzielmy je na kilka dni. Nie zawsze musimy czyścić dom na błysk pod nieobecność dzieci. Kiedy dzieci są w przedszkolu, szkole, może ktoś inny opiekuje się nimi, wówczas możemy więcej czasu poświęcić dla siebie.

To co sama wprowadziłam w życie opierało się na tym właśnie schemacie. Podzieliłam czas na rzeczy, które muszę zrobić, które powinnam i te które chce. Po pierwszych dniach odczułam przypływ energii i takie dziwne odczucie, kurcze udało się. Po tygodniu zaczęłam wierzyć, że się da. Po kilku tygodniach jak czegoś nie zrobiłam, to miałam nerwa. Dzięki temu, że wyrabiałam się z planem dnia nabrałam siły i pewności, że to co robię ma sens i efekt, że ja też jestem ważna bo dla mnie jest tyle samo czasu jak dla każdego innego w rodzinie, że nikt nie jest zaniedbany, bo dla wszystkich wystarczyło czasu. Pamiętajmy: konsekwencja i regularność dają najlepsze efekty. Satysfakacja z osiągnięcia równowagi i pomiędzy samą sobą a rodziną – bezcenna, wtedy nawet facet nie popsuje nam humoru. Powodzenia.

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *